Jakość inwestycji publicznych nie zależy od technologii, lecz od rzetelnej diagnozy, jasno określonych celów i dialogu z rynkiem
21 kwietnia 2026 r. na łamach dziennika Rzeczpospolita ukazał się mój artykuł poświęcony temu, jak w praktyce przygotowywane są inwestycje w infrastrukturze komunalnej — i dlaczego tak często nie przynoszą oczekiwanych efektów.
Do artykułu dołączony jest komentarz prawniczy mec. Daniela Recka poświęcony roli wstępnych konsultacji rynkowych (WKR) w procesie przygotowania inwestycji.
O co chodzi?
Problem nie zaczyna się na etapie budowy.
Zaczyna się dużo wcześniej — w sposobie myślenia o inwestycji.
Zbyt często punktem wyjścia jest technologia, czyli dostępne rozwiązania.
Zbyt rzadko: diagnoza, cele i zrozumienie warunków, w jakich dana infrastruktura ma działać.
Zamiast odpowiedzieć na pytanie:
„jaki problem chcemy rozwiązać?”
zbyt często pytamy:
„jaką technologię wybrać?”
I to odwraca całą logikę projektu.
Co z tego wynika?
- projekty powstają bez pełnej wiedzy o rzeczywistych potrzebach i uwarunkowaniach
- decyzje są podejmowane w oparciu o dostępne rozwiązania, a nie realne problemy
- ekonomia inwestycji ogranicza się do kosztu budowy, zamiast obejmować cały cykl życia
- rośnie ryzyko, że infrastruktura będzie działać — ale nieefektywnie.
Dlaczego to dziś szczególnie ważne?
System przestaje być stabilny.
Zmieniają się regulacje, dochodzą nowe mechanizmy (np. system kaucyjny), rośnie presja kosztowa.
Nie da się już projektować „jak zawsze”.
Wniosek
Dobra inwestycja nie zaczyna się od wyboru technologii.
Zaczyna się od zrozumienia problemu, który ma rozwiązać.
Technologia to tylko narzędzie i powinna być konsekwencją tej decyzji — nie jej punktem wyjścia.
Jeśli nie ma diagnozy, celów i sensownej ekonomii — nawet najlepsza technologia nie uratuje projektu.
Bo o jakości inwestycji nie decyduje to, co kupimy.
Decyduje to, jak dobrze wiemy, po co to robimy.
Zapraszam do lektury na stronach Rzeczpospolitej:
Najczęstszy błąd w planowaniu infrastruktury komunalnej – rp.pl